

N A S I P A T R O N I :

A.
Drodzy Czytelnicy, Piszę ten list ze względu na nieodpartą chęć podzielenia się z Wami moimi wrażeniami. Otóż, miałam okazję spędzić miesiąc na dworze jednego z monarchów Anglii. Jak wiadomo, nie było ich mało, a ja mogłam wybrać jednego z nich. Postanowiłam więc odwiedzić Henryka VII Tudora. Był pierwszym królem Anglii z tej dynastii, co niejako wpłynęło na mój wybór. Ale głównym powodem, dla którego wybrałam akurat jego, było to, że uważany jest on za jednego z najlepszych władców angielskich. Kto by nie chciał spędzić miesiąca z taką osobistością? Król Henryk panował na przełomie średniowiecza i renesansu, więc miałam szansę zapoznać się z obyczajami obu tych epok. Oczywiście, renesansu był to dopiero początek, ale niesamowicie jest być świadkiem narodzin nowej epoki. W średniowieczu nie przywiązywano wagi do higieny i na co dzień myto jedynie twarz i ręce, a zamożniejsi usuwali niemiłe zapachy olejkami, np. różanym. W miastach odpadki i nieczystości zostawiano na ulicach i tylko czasami spychano je do rzeki, tak więc można sobie wyobrazić czystość środowiska. Ludzie z reguły spędzali dużo czasu w ciemności, ale właśnie skutkiem pojawiającego się renesansu było stosowanie szyb, zamiast witraży i woskowanych płócien w oknach. W pomieszczeniach i domach stawało się wówczas jaśniej i dużo przytulniej, ale na to mogli pozwolić sobie jedynie właściciele bogatszych domów. Zjawisko, które niezwykle mnie zaciekawiło to magia. Bardzo dużo ludzi nosiło amulety, przypisywano magiczną moc zaklęciom, tajemniczym napojom i przedmiotom. W czasie wolnym od obowiązków, a nie miałam go wcale dużo, zwiedzałam miasto i okolice. Miasta średniowieczne były niezwykle kolorowe, a renesans stopniowo wprowadzał modę na ogrody. Podziwiałam więc, jak co poniektórzy mieszkańcy projektują je i pielęgnują. Miałam też okazję wziąć udział w obchodach karnawałowych, które stanowiły ważny element życia codziennego. Na jarmarkach angielskich odbywały się popisy cyrkowe, pokazy figur woskowych, uprawiano tam gry hazardowe oraz przedstawiano tzw. sideshows, czyli pokaz dziwów natury np. karłów, olbrzymów, ludzi z krótkimi ramionami, bez łydek, trojgiem oczu itp. Ludzie bawili się, tańczyli i śpiewali. Uważam, że było to jedno z ciekawszych doświadczeń. Dobrze wspominam też stroje w jakich musiałam chodzić. Może nie były zbyt wygodne, ale za to niezwykle kolorowe i ładnie się prezentowały. Ja chodziłam w długich, nieznacznie zdobionych sukniach. Były one przeważnie w odcieniach czerwieni. Otóż barwy i kroje ubiorów, materiały, z jakich je wykonano, umożliwiały odróżnienie osób z poszczególnych warstw społecznych. Sposób ubierania zależał od pozycji społecznej i pochodzenia. W kolorze czarnym, na przykład, zwykli chodzić duchowni, a żółty przysługiwał błaznom. Najważniejszym wydarzeniem, jakiego byłam świadkiem był ślub Henryka VII i Elżbiety York, który odbył się 18 stycznia 1486 roku w Opactwie Westminsterskim. Ślub ugruntował władzę Henryka i zjednoczył wojujące rody, bo do 1485 roku toczyła się, nie zapominajmy, wojna Dwóch Róż. Jestem bardzo zadowolona, że mogłam spędzić ten miesiąc na dworze Henryka. Przygoda ta była niesamowita. Miałam okazję poznać życie na królewskim dworze, panujące na nim zasady oraz mieszczańskie tradycje i obrzędy. Jedyną rzeczą jaka nie przypadła mi do gustu było jedzenie. W tamtych czasach na szlachetnych stołach królowały mięsa i ciężkie potrawy. Musiałam więc ciągle jeść tłuste mięso i inne ciężkostrawne dania, ale mimo to jestem bardzo zadowolona z tej wyprawy. Mam nadzieję, że moja historia Was nie zanudziła i że w ciekawy sposób przedstawiłam życie za panowania Henryka VII. Osobiście uważam, że był on wspaniałym władcą, bardzo rozsądnym. Życzę każdemu, żeby choć na chwilę mógł przenieść się w tamte czasy. Serdecznie pozdrawiam, xyz

